Kalendarz gier
  • 18-09-2021 Viret CMC Zawiercie - MKS Olimpia Piekary Śl. 28:29
  • 25-09-2021 Viret CMC Zawiercie - ASPR Zawadzkie
  • 2-10-2021 Viret CMC Zawiercie -Unimetal Recykling MTS Chrzanów
Formularz zapytaniowy
Ciekawostki
  • Pierwszą bramkę w historii Viretu rzucił Mariusz Szczygieł.dalej 
  • Swoje pierwsze mecze Viret Zawiercie rozgrywał na betonowym, odkrytym boisku przy hali OSiR I.dalej 
  • Nazwa "VIRET" wzięła się od pierwszych liter nazw firm, które zakładały klub: "VIG", oraz "RETURN".dalej 

Z poligonu na boisko - wywiad z Tomaszem Prudło

Strona główna » Aktualności » Z poligonu na boisko - wywiad z Tomaszem Prudło

wielkość tekstu: A | A | A

Spędził dziesięć sezonów w barwach Viretu CMC. Ostatni swój występ w „zielono-żółto-czarnych” barwach zaliczył w marcu 2009 roku, gdy zdobył dwie bramki przeciwko Sokołowi Końskie. Karierę zawodniczą łączył ze służbą w wojsku. Mowa o obrotowym Tomaszu Prudło. Zawodnik, który na co dzień stacjonuje w Oddziale Specjalnym Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim, jeśli jest okazja odwiedza rodzinne miasto, a także zawierciańską halę, by zobaczyć w akcji swoich następców. Zapraszamy do interesującej lektury!

 

Redakcja: Skąd pomysł na uprawianie piłki ręcznej. Przecież zawsze najpopularniejszym sportem była piłka nożna, również w naszym mieście. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze szczypiorniakiem?

Tomasz Prudło: Piłka ręczna pojawiła się w moim życiu w 1992 roku. Tym sportem zaraził mnie mgr Ryszard Mastrzykowski - mówiliśmy do niego Panie Profesorze – który był moim pierwszym trenerem. Zebrał on wszystkie zainteresowane dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 5. W piłce nożnej coś mi nie pasowało, mimo że Warta była wówczas na topie. Bardziej interesujące i przyciągające były treningi z profesorem, gdzie była walka fizyczna, przepychanki i duża ilość bramek. W tamtych latach byłem budowy, jak by to powiedzieć… łatwiej przeskoczyć niż obejść, a i od ziemi ciężko było się oderwać, więc jako ten najgrubszy wylądowałem na kole. Taki był mój początek w szczypiorniaku.

 

Redakcja: Jak wspominasz początek przygody z Viretem CMC, swoje wejście do drużyny pierwsze mecze i treningi.

Tomasz Prudło: Początki w seniorach wspominam dość dobrze. Wprowadzano mnie do gry powoli, po kilka minut przy wynikach takich, że nawet jak drżały mi ręce i piłki nie złapałem, czy bramkarz obronił, to nie wpłynęło to na końcowy wynik meczu. Oczywiście reprymendę za zepsute akcje dostawałem, jak każdy, ale dało się odczuć wsparcie od starszych zawodników. Na treningu nie raz przyłożyli w głowę piłką lub prześlizgnęła się ona koło ucha, a to po to – jak mówili – nauczysz się trzymać łapy w górze. Często słaba gra w obronie na treningu kończyła się sporą ilością pompek do zrobienia dla całej obrony, więc każdy się starał jak mógł. Atak żeby zobaczyć jak obrona pompuje, jak i obrona, bo atak za głupie straty też pompował.

 

Tomasz Prudło (pierwszy z prawej w dolnym rzędzie) występował w Virecie w latach 1998-2009

 

Redakcja: Z tych czasów z pewnością wspomnień nie brakuje. Może przytoczysz sytuację, która szczególnie zapadła ci w pamięci.

Tomasz Prudło: Pamiętam jedno takie spotkanie. Graliśmy jeszcze wtedy na starej hali. Ja, jako ten młody 16-latek z drżącymi rękami zostałem wpuszczony na karnego. Hala krzyczała moje nazwisko przed wykonaniem „siódemki”, a ja rzuciłem ze 2 metry nad bramką. Zawodnicy na ławie od nas mało się spadli ze stołków ze śmiechu. Trener zostawił mnie na boisku i od razu po karnym załapałem dwie dwuminutowe kary. Reakcja trenera była taka: „Idź tam kur.. na koniec ławy i żebym Cię już dziś nie oglądał”. Teraz się z tego śmieję, bo to takie miłe wspomnienia, ale wtedy myślałem, że już więcej w żadnym meczu mnie nie wpuści. Po spotkaniu dostałem jeszcze solidny ochrzan w szatni, ale później się zaśmiał i wszystko było ok. Nazwisko trenera niech zostanie tajemnicą.

 

Redakcja: To teraz pytanie w drugą stronę. Czy pamiętasz swój ostatni mecz?

Tomasz Prudło: Nie pamiętam, być może dlatego, że ja kończyłem granie stopniowo. Nie miałem takie decyzji – ostatni mecz i koniec, więcej nie zagram. W miarę możliwości przyjeżdżałem z jednostki i pomagałem w meczach. No chyba, że nie było jeszcze mojego zakończenia kariery i tego ostatniego meczu, a tylko kilkuletnia przerwa w graniu. Może jeszcze kiedyś przebiorę się do gry… oczywiście żartuję.

 

Redakcja: Zawodowo jesteś jednak żołnierzem. Jak łączyłeś grę w piłkę ręczną ze służbą ojczyźnie. Przygotowanie fizyczne z pewnością nie stanowiło przeszkody.

Tomasz Prudło: Łączenie służby i gry w Virecie nie było łatwe. Rodzina w tamtym okresie trochę chłodno przyjęła to, że od poniedziałku do piątku jestem w Mińsku Mazowieckiem, a gdy przyjeżdżam na weekend to wybieram się na mecz niezależnie czy domowy czy wyjazdowy.  Wiedzieli, jak ważne miejsce w moim życiu odgrywa piłka ręczna - jak to lubię, że nie są w stanie mi tego zabronić lub wyperswadować żebym sobie odpuścił. Oczywiście czas zrobił swoje i w końcu podziękowałem za grę, ale tylko dla tego, że często w soboty były obowiązki służbowe, a nie mogłem obiecać obecności na meczu i w ostatniej chwili się z tego wycofywać. To byłoby nie fair w stosunku do trenera i zawodników. Duży wpływ miała też intensywność treningów. Coraz mniej trenowałem i należało ustąpić miejsca tym, którzy ciężko pracowali na zajęciach. Kondycyjnie byłem przygotowany, jednak piłka ręczna to nie tylko kondycja i bieganie, to także zgranie z zespołem i poszczególnymi zawodnikami. Szczególnie na mojej pozycji kołowego, gdzie pewne zagrania robi się na skinienie okiem, a tego powoli zaczęło brakować.

 

Redakcja: Uczestniczyłeś w misjach na terenie całego świata. Jak na froncie wygląda temat sportu – zarówno jeśli chodzi o aktywnego jego uprawianie, jak i uprawianie bierne, czyli relacje telewizyjne.

Tomasz Prudło: Wyjazdy misyjne nie są problemem dla ludzi, którzy uprawiają sport. Może nie gra się w piłkę ręczną, ale uprawianie nożnej, koszykówki, czy siatkówki jest możliwe. Myślę, że można nawet  podciągnąć się kondycyjnie i fizycznie. Dbanie o sprawność fizyczną jest jednym z głównych celów codzienności misyjnej, stąd siłownie, sale treningowe z bieżniami są niemal wszędzie i wszyscy z nich korzystają. Jest to też sposób na odcięcie od codzienności misyjnej. Kolejnym takim punktem jest odpowiednie żywienie. Można naprawdę zadbać o to co się je i w jakich ilościach. Połączenie treningu z racjonalnym żywieniem daje super efekt i wielu żołnierzy wracających jest szczuplejszych, bardziej zbudowanych, w lepszej kondycji fizycznej. Wiem na swoim przykładzie, gdzie zawsze udawało mi się zmienić konsystencję ciała i poziom tkanki tłuszczowej.

Nie ma kłopotu ze śledzeniem bieżących wyników, gdyż dostępna jest telewizja online czy portale, gdzie można przeczytać aktualne relacje.

Na koniec rozmowy chciałbym bardzo gorąco pozdrowić trenerów i podziekować za ich cierpliwość oraz zawodników, z którymi miałem zaszczyt i przyjemność grać. Tym, którzy zakończyli karierę życzyć zdrowia i sukcesów w życiu prywatnym, a tym którzy jeszcze grają, aby omijały ich kontuzje i żeby spełniali się w każdej dziedzinie swojego życia, cieszyli sie tym sportem, bo jest to fantastyczna przygoda. 

Redakcja: Dziękujemy za te wszystkie lata gry i walkę w barwach Viretu. Również bardzo dziękujemy za rozmowę. Życzymy zdrowia, satysfakcji z podejmowanych wyzywań oraz samych sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym!
 

czytano: 3008 razy

autor: viretzawiercie.pl

data dodania: 2016-10-24 13:54:30

KLUB SPORTOWY VIRET CMC ZAWIERCIE
UL. BLANOWSKA 40/OSiR, 42-400 ZAWIERCIE

tel.: 32 67 016 78
e-mail: viret.zawiercie@o2.pl

  • img_1670867
  • img_1665867
  • img_1660867
  • img_1658867
  • img_1657867
Oficjalna strona Klubu Sportowego Viret CMC Zawiercie. Zapraszamy do zapoznania się z kadrą zespołu, aktualnymi wydarzeniami oraz historią klubu.
Poleć stronę
Wypełnij formularz kontaktowy
Formularz zapytaniowy
Wypełnij formularz kontaktowy
Facebook
Wersja mobilna